W produkcjach filmowych z lat 70. i 80. bohaterowie palą dużo i bez poczucia winy. W jednej z polskich komedii utkwiła mi w pamięci scenka ze stołówki domu wczasowego, gdzie rodzice czekając na posiłek, palą w towarzystwie kilkuletniego syna, absolutnie nie przejmując się tym, że dym leci dziecku prosto w oczy. Dziś taka sytuacja byłaby nie do pomyślenia. Coraz większa liczba społeczeństwa nie pali – od zawsze, albo już pozbyła się męczącego nałogu. Papieros przestał być atrybutem wolności, pewności siebie, kobiecego seksapilu.

Ustawa o zakazie palenia
Stał się za to ciężarem osób uzależnionych: odpowiedzialności za zdrowie swoje i bliskich, i poczucia winy ze względów finansowych (chyba jeszcze nigdy papierosy nie były tak drogie). Moda na palenie tytoniu minęła, a w dobrym tonie zaczęła być postawa: „nie palę”.


Jeszcze nie dotknął nas zakaz palenia tytoniu w każdym miejscu, prócz własnego domu, choć w większości cywilizowanych krajów podobne zakazy już wprowadzono lub są w trakcie wprowadzania. Mamy natomiast ustawę zakazującą palenia tytoniu w obiektach zamkniętych (zakłady pracy i inne obiekty użyteczności publicznej) – art. 5 ust. 1 pkt 3 ustawy z 9 listopada 1995 r. o ochronie zdrowia przed następstwami używania tytoniu i wyrobów tytoniowych (Dz.U. z 1996 r. Nr 10, poz. 55, z późn. zm. oraz z 1999 r. Nr 96, poz. 1107). Ustawa ta przewiduje odpowiedzialność za wykroczenie zarówno osoby, która pali tytoń w miejscu niedozwolonym, jak i administratora obiektu, który dopuszcza do palenia tytoniu wbrew obowiązującym zakazom.
(MW)