Czasem drzewa niszczeją i zagrażają bezpieczeństwu przechodzących w pobliżu ludzi. Jednak nawet wtedy trzeba mieć pozwolenie na ich wycięcie. Żeby je zdobyć należy udać się do urzędu miasta/gminy i tam pobrać stosowny wniosek, a w przypadku zgody na wycinkę uiścić stosowną (uzależnioną od rodzaju drzewa/krzewu) opłatę.
Jeśli tego nie zrobimy, a pozbędziemy się niechcianej roślinności na własną rękę, będziemy odpowiadać za zniszczenie przyrody. A kary za takie posunięcia są bardzo wysokie. Liczy się je na podstawie obwodu pnia drzewa, w zależności od rodzaju drzewa.
Urzędy mają też maksymalne stawki opłat, dużo wyższe niż te podane przy konkretnych rodzajach drzew. W przypadku samowolnego wycięcia zabytkowego dębu o średnicy 223,5 cm możemy zapłacić karę w wysokości prawie 3 mln zł!
Lepiej więc zastanowić się trzy razy, zanim sięgniemy po piłę albo kosiarkę – za zniszczenie jednego metra kwadratowego zieleni dla trawników zapłacimy 54 zł, a za wycięcie kwietnika 467 zł. Dokładne stawki za usunięcie drzew i krzewów zamieszczone są w obwieszczeniu Ministra Środowiska.
MW