12 stycznia 2019 r. rozpoczęły się masowe i wielkoobszarowe polowania na dziki. Może to doprowadzić do wyeliminowanie tego całego gatunku z polskiej przyrody. Jednak według ministra rolnictwa, Jana Krzysztofa Ardanowskiego z PiS, ich wybicie ma powstrzymać afrykański pomór świń (tzw. ASF), który jest główną przyczyną zgonów świń w Polsce. Poza tym dziki podobno niszczą pola rolników, coraz częściej wychodzą do miasta itd.
Decyzja rządu wywołała jednak falę protestów całego społeczeństwa. Nawet część myśliwych zgłasza bunt przeciwko takim działaniom. Postulaty piszą artyści, aktorzy, naukowcy itd. – pismo o wstrzymanie planowanych masowych i wielkoobszarowych odstrzałów dzików zgłosili biolodzy z Polskiej Akademii Nauk. Deklarują pomoc w realnym zwalczaniu ASF, ale są przeciwni masakrowaniu całego gatunku. Zwracają też uwagę, jak ważna jest bioasekuracja w walce z wirusem, czyli właściwe zabezpieczenie hodowli świń przed wirusem, oraz kontrole sanitarne w branży trzody chlewnej. Działania te ostatnio bardzo mocno zaniedbano.
Zbiorowe polowania nie są rozwiązaniem zagrożenia i rozprzestrzeniania się wirusa ASF w Polsce. Mogą one nawet przyczynić się do roznoszenia wirusa. Uciekające zwierzęta mogą przenieść wirus na inne obszary, gdyż przemieszczają się i zarażają kolejne osobniki. Poza tym również sami myśliwi mogą stanowić zagrożenie i stać się roznosicielami wirusa, bo mają kontakt z krwią i chorymi zwierzętami. Polowania zanieczyszczają środowisko, co może szybko doprowadzić do następnych zarażeń.
Poza tym dziki są ważnym elementem przyrody. Ich eliminacja może doprowadzić do zwiększenia intensywności gradacji owadów w lasach, częstości występowania patogenów przenoszonych przez gryzonie na ludzi (np. boreliozy) itd. Są też pokarmem dla wilków, które z kolei coraz częściej napadają na gospodarstwa domowe.

KKw,fot.magenbrot/Pixabay